W niedzielne popołudnie w Wodzisławiu można było iść na dwa religijne koncerty. W naszym kościele (WNMP) miał odbyć się koncert pana Zygmunta Romanowskiego, który w trakcie mszy dawał świadectwo o swoim uzdrowieniu, a w kościele pod wezwaniem Św. Herberta – koncert Magdy Anioł i jej zespołu. Wybraliśmy z Izą ten drugi, muzyka jaką prezentuje ta wokalistka bardzo nam odpowiada.
Kościół Św. Herberta ma jedną wadę. Tragiczną akustykę. Czy powodem jest budowla, czy nagłośnienie, nie wiem. Nie wiem również, czy da się to w jakiś sposób naprawić, ale też nie jest to mój problem ;-)
Utwory jakie przedstawił zespół, były przekrojowe. Począwszy od starszych utworów, poprzez najnowsze, przedpremierowe. Zespół Magdy ma niesamowity dar tworzenia szybko wpadających w ucho melodii, to zasługa męża wokalistki – Adama Szewczyka. Obserwowanie tej pary w pracy (oprócz nich byli jeszcze basista i akordeonista) było bardzo przyjemne. Z jednej strony Magda, ze swoim świetnym głosem, z drugiej Adam, rozkołysany, zatopiony w muzyce i słowach.
Słowa, to drugi ważny, o ile nie ważniejszy element ich muzyki. To że utwory są poświęcone Bogu, to łatwo się domyśleć. Słowa są często proste, ale dające do myślenia, podobnie jak mini świadectwa przedstawiane przez Magdę w przerwach między utworami. Jeśli jesteśmy przy świadectwie, to poniżej wrzuciłem jedno, związane z wisiorkiem i akcją „Nie wstydzę się Jezusa”.
Koncert był bardzo udany, nie żałujemy że byliśmy. Nie przeszkadzała nawet wspomniana słaba akustyka. Jedyne co trochę nas zasmuciło, to fakt, że brakło nam płyt, wszystkie przywiezione zostały sprzedane.
