czwartek, 16 sierpnia 2012

Scott vs Nolan

Dzisiaj tak z całkiem innej beczki. Byliśmy ostatnio w kinie... dwa razy. Dwa razy na filmach z gatunku Science Fiction, jak się okazało bardziej fiction niż science. Szczerze mówiąc, w przypadku jednego filmu wiedzieliśmy że tak będzie, a w przypadku drugiego... nie do końca.


Miałem kilkanaście lat, gdy wraz z kolegami i koleżankami z klasy wybraliśmy się na film o  mało znanym wtedy tytule - Obcy 8 pasażer Nostromo. To był jeden z najbardziej przerażających filmów jakie do wtedy zobaczyłem. Pamiętam, że wszyscy wyszliśmy z kina pod wrażeniem. Gdy w kinach pojawił się drugi film z serii - Aliens - byłem już bardziej dojrzały, chodziłem do liceum. Film Camerona podobał mi się tak samo jak Scotta, aczkolwiek było to coś całkiem innego. Kolejne części Finchera i Jean-Pierre Jeuneta również zobaczyłem w kinie. Każdy z nich był inny, każdy miał swoje wady i zalety, każdy miał klimat

W ubiegłym roku w świecie kina pojawiła się wiadomość, Scott chce nakręcić prequel Obcego - Prometeusza. Czekałem na ten film z niecierpliwością, ze strachem ale i nadzieją. Trailer zapowiadał się dobrze, w końcu ruszyliśmy z Izą i Klaudią do kina. Nie chcę już się znęcać nad tym co zostało nam zaserwowane, po prostu ostrzegam - nie idźcie. Film jest ślicznie zrealizowany, ma nie najgorsze aktorstwo (chociaż połowa bohaterów kręci się po ekranie nie wiadomo po co) i nie ma nic poza tym. Tragiczny (głupkowaty) scenariusz, brak klimatu zabija wszystko. Niestety zmarnowaliśmy czas i pieniądze.

Dwa tygodnie po Prometeuszu do kin "wszedł" Mroczny Rycerz Powstaje. To trzecia część historii o chyba najciekawszym amerykańskim superbohaterze, opowiedziana przez Nolana. Dwie pierwsze części zobaczyłem dość późno, na DVD. Obie bardzo mi się podobały, oczywiście bardziej część druga (oczywiście, bo tak ma 99% widzów ;-) ). Na część 3 chciałem iść do kina, ale po tym co pokazał Scott bałem się. W końcu nie wytrzymałem (szczególnie po tym jak w kinie była Klaudia i wróciła bardzo zadowolona) i poszliśmy z Izą. Cóż, tym razem się nie zawiedliśmy. Nolan pokazał klasę, trudno było pozamykać wszystkie wątki i nie popaść w popmatyczny ton, w banał, jemu w większości się to udało. 

Oglądający obie te produkcje mogą powiedzieć: ale w batmanie też są absurdy, też niedorzeczności i będą mieli rację, jest tylko małe ale... konwencja. Batman to film fiction, takie jest jego założenie, taka historia. Mimo to Nolan starał się jak najbardziej go urealnić i w dużym stopniu mu się to udało. Przeciwnie Scott, ten ogłaszał wszem i wobec że Prometeusz będzie filmem z gatunku SF. Wyszła mu wydmuszka z potworkiem w środku. W batmanie jest klimat, niesamowity nastrój i historia, o upadku, poświęceniu. W Prometeuszu nie ma nic... przepraszam, są efekty.