Od 4 do 20 sierpnia, odbywał się III turnus rekolekcji oazowych. Jednym z zadań nowego człowieka jest dawanie świadectwa. Takim świadectwem chcemy się z wami podzielić. JA- Klaudia oraz moja koleżanka Agnieszka która uczestniczyła na rekolekcjach po raz pierwszy!
Nie było to dla mnie proste. Rekolekcje były dla mnie czymś zupełnie obcym. Bardzo nie chciałam żeby dzień mojego wyjazdu nadszedł.
Bałam się, uciekałam od tego, chciałam zapomnieć o tym co mnie
czeka. Jednak czas ten nadszedł. Nowe miejsce, nowe nieznane
osoby... Chciałam jak najszybciej wrócić do domu. Nie sądziłam,
że tak bardzo tego potrzebuję, że sam Bóg mnie o to prosił.
Dopiero tam się o tym przekonałam. Jeżeli chodzi o moje uczucia
towarzyszyły mi tylko strach i samotność. Brak koncentracji i
wiele rozproszeń jeszcze bardziej utrudniały mi modlitwę. Ani się
nie spostrzegłam a już w trzecim dniu zaczęło się wszystko
układać. Poznałam wielu nowych znajomych, o wiele bardziej
zaczęłam rozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Że to nie była do
końca moja wola. To wszystko działo się tylko i wyłącznie za
sprawą samego Boga. To zbliżenie się do Niego pozwoliło mi
otworzyć oczy i spojrzeć na moje dotychczasowe życie, które
wydało się kompletną katastrofą. Teraz nie umiem spędzić dnia
bez rozmowy z Jezusem, bez Namiotów Spotkania i innych modlitw. Jest
mi to potrzebne. I za to , że w końcu zrozumiałam jakie były moje
błędy i że tak bardzo zbliżyłam się i poznałam Boga CHWAŁA
PANU!!
Agnieszka
Przełomowym punktem na
rekolekcjach oazowych I stopnia jest przyjęcie Jezusa jako Pana i
Zbawiciela. Zazwyczaj wiąże się to z ogromną radością, jednak
ja znowu nic nie czułam... ale wewnętrznie Chrystus coraz bardziej
mnie umacniał i pokazywał, że brak uczuć jest dla Jego Chwały,
że jest to walka o ciągłe dobro w skupieniu i wierze!
Jedno z większych cudów które chciał uczynić, było otwarcie mojego serca na Słowo Boże i sakrament Eucharystii. Wytrwałość w codziennej lekturze Słowa Życia bardzo mnie umacniała, a karmienie się jego ciałem było sensem rekolekcji. Jezus w moim sercu nie działał wzniośle jak na górze Tabor, nie pokazywał potęgi i mocy jaką dzierży jako Król Chwały. Był delikatny i subtelny, prawdziwy dżentelmen. Przez modlitwę uczył mnie pokory, która jak teraz widze jest mi bardzo potrzebna. Co chcę w sobie zmieniać po tych rekolekcjach? Muszę pamiętać, że wytrwałość jest drogą do zbawienia, a następujące słowa będą mnie do tego prowadzić:
Lecz ci którzy
zaufali Panu
odzyskują siły
otrzymują skrzydła
jak orły.
Iz 40,31
Klaudia.
