niedziela, 9 września 2012

Ruch-Światło Życie, wspomnienie rekolekcji!




Od 4 do 20 sierpnia, odbywał się III turnus rekolekcji oazowych. Jednym z zadań nowego człowieka jest dawanie świadectwa. Takim świadectwem chcemy się z wami podzielić. JA- Klaudia oraz moja koleżanka Agnieszka która uczestniczyła na rekolekcjach po raz pierwszy!



Nie było to dla mnie proste. Rekolekcje były dla mnie czymś zupełnie obcym. Bardzo nie chciałam żeby dzień mojego wyjazdu nadszedł. Bałam się, uciekałam od tego, chciałam zapomnieć o tym co mnie czeka. Jednak czas ten nadszedł. Nowe miejsce, nowe nieznane osoby... Chciałam jak najszybciej wrócić do domu. Nie sądziłam, że tak bardzo tego potrzebuję, że sam Bóg mnie o to prosił. Dopiero tam się o tym przekonałam. Jeżeli chodzi o moje uczucia towarzyszyły mi tylko strach i samotność. Brak koncentracji i wiele rozproszeń jeszcze bardziej utrudniały mi modlitwę. Ani się nie spostrzegłam a już w trzecim dniu zaczęło się wszystko układać. Poznałam wielu nowych znajomych, o wiele bardziej zaczęłam rozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Że to nie była do końca moja wola. To wszystko działo się tylko i wyłącznie za sprawą samego Boga. To zbliżenie się do Niego pozwoliło mi otworzyć oczy i spojrzeć na moje dotychczasowe życie, które wydało się kompletną katastrofą. Teraz nie umiem spędzić dnia bez rozmowy z Jezusem, bez Namiotów Spotkania i innych modlitw. Jest mi to potrzebne. I za to , że w końcu zrozumiałam jakie były moje błędy i że tak bardzo zbliżyłam się i poznałam Boga CHWAŁA PANU!!

Agnieszka


Jadąc na moje drugie rekolekcje, które odbyły się w Ustroniu byłam bardzo zestresowana. Od wielu miesięcy nie czułam obecności Boga, co było dla mnie bardzo cięzkim doświadczeniem. Pan Jesus miał w tym działaniu swój wspaniały plan. Przygotowywał mnie, abym świadomie, bez uczuć (które często przeszkadzają) wybrała Jego jako mojego Pana. Przez pierwsze dni byłam bardzo rozbita. Gdyby ktoś wtedy zaproponował mi powrót, zgodziłabym się bez wahania. Cały czas walczyłam z myślami, które przypominały mi o moich pierwszych rekolekcjach, które przeżyłam bardzo emocjonalnie. Gdy Jezus odciął mnie od wszelkich uczuć, nie umiałam się pozbierać. "Miłość nie jest odczuciem ona jest zasadą" - tego mnie na tych rekolekcjach uczył. Codziennie szłam za głosem Boga, którego do końca nie słyszałam i nie rozumiałam. Pokazywał mi co oznacza po prostu zaufać.

Przełomowym punktem na rekolekcjach oazowych I stopnia jest przyjęcie Jezusa jako Pana i Zbawiciela. Zazwyczaj wiąże się to z ogromną radością, jednak ja znowu nic nie czułam... ale wewnętrznie Chrystus coraz bardziej mnie umacniał i pokazywał, że brak uczuć jest dla Jego Chwały, że jest to walka o ciągłe dobro w skupieniu i wierze!

Jedno z większych cudów które chciał uczynić, było otwarcie mojego serca na Słowo Boże i sakrament Eucharystii. Wytrwałość w codziennej lekturze Słowa Życia bardzo mnie umacniała, a karmienie się jego ciałem było sensem rekolekcji. Jezus w moim sercu nie działał wzniośle jak na górze Tabor, nie pokazywał potęgi i mocy jaką dzierży jako Król Chwały. Był delikatny i subtelny, prawdziwy dżentelmen. Przez modlitwę uczył mnie pokory, która jak teraz widze jest mi bardzo potrzebna. Co chcę w sobie zmieniać po tych rekolekcjach? Muszę pamiętać, że wytrwałość jest drogą do zbawienia, a następujące słowa będą mnie do tego prowadzić:

Lecz ci którzy
zaufali Panu
odzyskują siły
otrzymują skrzydła jak orły.
Iz 40,31

Klaudia.